wtorek, 26 lipca 2016

JOURNEY TO YOURSELF


Mamcia ma, otrzymała w końcu zapowiadany prezent na Dzień Matki. Na szczęście jak każda matka mam nadzieję, wykazała się dużą cierpliwością :) Teraz ja wyczekuję okazji, kiedy się w niego wystroi i będę mogła podziwiać, a może i nawet fotkę pstryknąć.

Temat idealnie nadawałby się na jeden z konkursów Royal Stone o tematyce podwodnej, który odbył się w kwietniu tego roku. Ja jak widać nie wyrobiłam się w czasie.

Jeśli jeszcze nie znacie tej firmy to koniecznie zajrzyjcie na stronę lub bloga, można tam podziwiać prace dotychczasowych uczestników. Z roku na rok poziom wzrasta razem z osobami biorącymi w nich udział.
RS specjalizuje się w sprzedaży kamieni i akcesoriów do wyrobu biżuterii w różnych technikach.

A ja cóż otarłam już pot, łzy, wyjogowałam kręgosłup, zrobiłam zdjęcia i oddałam naszyjnik w dobre ręce - ufff..... 

Teraz wrzucam powoli luz, biorę głęboki oddech i wyciszam się, bo to spotkanie z miedzią, przyprawiło mnie o niezły zawrót głowy.

Spytacie dlaczego, ano dlatego, że ja niecierpliwa jestem i od razu chcę już teraz, możliwie jak najszybciej zobaczyć efekt końcowy i na nic dotychczasowe doświadczenie i tak powkurzałam się, nagimnastykowałam, nie mówiąc już o wypadających słowach z moich ust a skończywszy prawie na otwarciu okna i wywaleniu wszystkiego w ..... cholerę.

Zobaczcie na kilku zdjęciach jak to wyglądało, a dowiecie się dlaczego o mały włos nie porzuciłam tego pomysłu.





CIĘCIE MIEDZIANEJ BLASZKI

Początkowo szło dość szybko, piłka cięła fakturowany materiał wręcz jak świeżą bułeczkę, po czym z wielką radością zasiadłam do lutowania miedzianych drucików.



AMONIT GŁÓWNA OZDOBA

No i tutaj nastąpiła próba sił, ja czy materia. Czar przysłowiowej bułki z masłem prysł w mgnieniu oka.
Lutowanie to był najdłuższy proces w całym projekcie. Elementów było dużo, ale nie sądziłam, że ich przylutowanie zajmie mi tyle czasu i przysporzy tylu trudności. W teorii wiedziałam, że miedź ma większą temperaturę topnienia, wobec czego trzeba mocniej odkręcić palnik, jednak w praktyce wcale to takie łatwe nie było. 




MUSZLA AMONITU LUTOWANIE



Ozdobna (młotkowana) nierówna powierzchnia blaszki powodowała, iż uformowane i spłaszczone druciki nie przylegały do niej płasko. Lut miał połączyć ze sobą elementy, jednak płynął wszędzie, ale nie tam gdzie powinien. W poniższym GIFie możecie zobaczyć jak po odpowiednim rozgrzaniu materiału, lut płynie na powierzchni drutu a nie pod nim. Po odłożeniu palnika okazało się, że drucik zupełnie nie przywarł się do miedzianej blaszki :(








Tak wyglądała połowa procesu lutowania, czekała na mnie jeszcze druga strona ammonitowej muszli z podobną ilością elementów do przytwierdzenia.


ZAWIESZKA Z AMONITEM



Ostatecznie wyszedł krótki naszyjnik z okazałą muszlą okrywającą skamieniały amonit w towarzystwie, bursztynu, perły i złotego korala, skąpany w morskich odcieniach jedwabnych pasm Sari.



DYNDAJĄCY KORAL


INICJAŁY RODZINY


SUROWY BURSZTYN, BIAŁA PERŁA


UCHWYT NA JEDWABNE PASMA SARI




UCHWYT MUSZELKA


17 komentarzy:

  1. Ogrom Twojej pracy powala, a efekt końcowy wart zachodu:-) To jest normalnie dzieło sztuki, naprawdę pięknie:-))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Basiu, dziękuję bardzo za miłe słowa. Z efektu głównie ma być zadowolona właścicielka (mówi, że jest i to bardzo), a że tematyka jest mi też bliska, to mimo trudnego pierwszego spotkania z miedzią, raczej nastawiam się na poprawienie naszych relacji :D

      Usuń
  2. A mi najbardziej przypadło do gustu pomysłowe zapięcie i mocowanie amonitu :D no i to, że wisior jest dwustronny, bo lubuję się w takich projektach :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Dzięki Marta, ciekawa byłam Twojej opinii i tak coś czułam, że zapięcie może Ci się spodobać a powstało dość spontanicznie. Mi również bardzo podobają się dwustronne prace a najlepiej jakby jeszcze dało się na dwie strony nosić :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Naszyjnik jest fantastyczny ! Opis budzi uśmiech - tylko dlatego, że widzę, że walkę wygrałaś :) I to w jakim stylu! <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Danko :) tak walka była prawie jak na ringu i już miałam się poddać, jednak wiedząc dla kogo ma być przeznaczony naszyjnik szłam dalej i osiągnęłam zamierzony cel.

      Usuń
  5. Jednym slowem CUDOWNE!!! Nie lubie bizuterii, ale taka chetnie bym włozyła.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witaj Sylwia, no to już jakbyś trochę ją polubiła, więc może kiedyś coś :) Ja też nigdy nie nosiłam biżuterii a jeśli to w ograniczonej ilości ale teraz powoli przekonuję się i mam już swoje ulubione pozycje, choć to cały czas tzw minimalizm, ale widzę, że to się zmienia, więc i może u Ciebie tak będzie.

      Usuń
  6. Chce wiedzieć gdzie mieszkasz.Jak następnym razem będziesz chciała coś przez okno majtnąć będę stała pod.

    OdpowiedzUsuń
  7. Świetne połączenie medaliony ze sznurem ! Coś ciężkiego z lekkim, lubię takie coś :) Cały naszyjnik jest rewelacyjny :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Ami, to raczej nie sznur choć w splocie może przypominać tylko tkanina :)

      Usuń
  8. Matko, nie wierzę, że mnie tu wcześniej nie przygnało :-) Świetne pomysły i wykonanie oraz ciekawe kadry z pracowni - to jest to co koty lubią najbardziej :-).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ​​Fajnie że wpadła​ś,​ ​rozgość się​ i zapraszam częściej​ :)

      Usuń
  9. Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.

    OdpowiedzUsuń

Miło, że tu zaglądasz, piszesz co myślisz i zostawiasz swoje uwagi :)

Zapraszam ponownie na blogowe spotkanie.

Majka